Wysoka trawa przy ulicy

Kosić czy nie kosić? 

Ostatnio otrzymujemy od Was dużo zgłoszeń dotyczących konieczności wykoszenia lub wstrzymania koszenia trawników. Racje dostrzegamy po obu stronach. Przeważająca już powierzchnia trawników przyulicznych, po kilku latach ograniczonego koszenia, przeobraziła się w bogate pod względem gatunkowym zbiorowiska, którym bliżej do łąk.

Jest to wynik ograniczonego od 6 lat koszenia – z pięciu do trzech razy w roku. Dzięki temu, obok traw sukcesywnie zaczęły pojawiać się rośliny dwuliścienne, które rozsiewają się spontanicznie, zwiększając lokalną różnorodność biologiczną. Obecnie możemy zaobserwować takie rośliny jak np. krwawnik pospolity, chabry np. łąkowy, driakiewnik czy nadreński, wrotycz pospolity, zawciąg nadmorski, wiele roślin bobowatych jak komonica zwyczajna, cieciorka pstra czy lucerny.

Niestety, nie możemy do końca przewidzieć skutków ograniczonego koszenia – chociażby tego, jakie rośliny się pojawią i czy wszystkie będą pożądane. Zależy to od wielu czynników, głównie od warunków siedliskowych, pogodowych i klimatycznych, a te mogą się dynamicznie zmieniać.

Część powierzchni przyulicznych jest jeszcze zielona, ale te o większym udziale traw już żółkną i schną z powodu dojrzewania kłosów. Zwykle, w tym czasie kończyliśmy już drugie koszenie, ponieważ statystycznie lipiec ma największą sumę opadów, a to gwarantuje szybką odbudowę zieleni. Obecne prognozy pogody są bardzo niestabilne, co utrudnia podjęcie decyzji o terminie koszenia.

Nie kosimy całych trawników przyulicznych

W tym roku, ze względu na pogodę (susza) koszenie zostało świadomie opóźnione, a teraz, korzystając z okresowego ochłodzenia zaczęliśmy kosić miejsca o dużym natężeniu ruchu, w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom i stymulacji ponownego kwitnienia niektórych bylin. Ułatwi to i przyspieszy odbudowę zieleni oraz wyeliminuje wskazywane przez Was powierzchnie z jęczmieniem płonnym, żeby ograniczyć jego rozprzestrzenianie się.  Po skoszeniu trawniki na początku będą suche, miejscami będą nawet wyglądać jak rżysko i musi minąć trochę czasu zanim znów się zazielenią. I nie ma tu znaczenia, kiedy wykonamy koszenie – teraz czy we wrześniu.

I uprzedzając pytania – tak, skosić musimy. Chcąc wyważyć efekt estetyczny, zachować odpowiednie pola widoczności, stymulować różnorodność biologiczną, ograniczyć parowanie wody i obniżać temperaturę gleby, podjęliśmy decyzję o 3-krotnym koszeniu w ciągu sezonu wegetacyjnego, nawiązując do 3-kośnego trybu koszenia łąk świeżych. Nie skosimy jednak całych powierzchni przyulicznych, część zostanie skoszona dopiero jesienią. Chcemy zaobserwować, jakie będą różnice na terenach skoszonych obecnie i w późniejszym czasie. W obliczu zmian klimatycznych i bardzo niestabilnej, trudnej do przewidzenia pogody decyzje musimy podejmować elastycznie.

Więcej o naszych standardach koszenia

Pokaż inne artykuły